Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Chybiony strzał

Manifestacja która w dniu 31 sierpnia 1982r przeszła ulicami naszego miasta, zapisała się bardzo chlubnie w historii starachowickiej opozycji. Mało kto jednak wie, że na jej czele szedł … tajny współpracownik o pseudonimie „Szekspir”.

Wprowadzenie stanu wojennego jest najczęściej wspominane w kontekście internowań i wojny polsko-jaruzelskiej. Stosunkowo mało mówi się o działaniach pozostałych na wolności działaczy Solidarności oraz działań Służby Bezpieczeństwa w stosunku do nich. Ci których nie internowano nie mogli przecież czuć się bezpiecznie. Byli wzywani na rozmowy ostrzegawcze, zwalniani z pracy, przenoszeni na gorsze stanowiska. Jak całe społeczeństwo - mieli się bać.  

Jednym z tych z którym już 16 grudnia 1981r przeprowadzono taką rozmowę ostrzegawczą był przewodniczący jednej ze starachowickich firm. Wprawdzie z  oświadczenia jakie wówczas napisał wynika, że bardziej borykał się z trudami dnia codziennego, kolejkami, opieką nad dwójką małych dzieci, niż działalnością opozycyjną, ale do Służby Bezpieczeństwa docierają troszkę inne informacje : m.in. zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego  miał kontaktować się z osobami ze starachowickiego MPK w celu ewentualnej wspólnej akcji strajkowej. 15 grudnia 1981r wrócił z drugiej zmiany, około 23.00 usłyszał mocne pukanie. Funkcjonariusze Milicji których zobaczył w progu  swojego mieszkania grzecznie aczkolwiek stanowczo „podwieźli” go na Komendę Wojewódzką w Kielcach. To tam narodził się „Szekspir”.

Rozmowę ostrzegawczą prowadził E. Miter, jednak nad całością czuwał porucznik Edmund Berus; to on przeprowadził werbunek. Dobra opinia oficerów SB o przyszłym „Szekspirze” wynikała z wcześniejszych kontaktów. Jak można przeczytać z kwestionariusza „… kandydat jest uczulony na występujące marnotrawstwo i niegospodarność, w związku z czym w czasie rozmowy pozyskaniowej głównie ten motyw zostanie wykorzystany…”.

Wydaje się, że motyw „współodpowiedzialności” nie był jedynym argumentem. Porucznik Berus doskonale wiedział jak „zmiękczyć” zatrzymanego. Przyszykowany  „Wniosek o izolację” był z pewnością kolejnym argumentem a wizja internowania po nocnym zatrzymaniu ojca dwójki dzieci  musi budzić rozterki, nawet u człowieka który dość aktywnie działał w Solidarności.

„… zobowiązuję się do udzielania pomocy Służbie Bezpieczeństwa w zakresie informowania o wszelkich nieprawidłowościach … Fakt udzielanie pomocy SB zachowam w ścisłej tajemnicy przed osobami postronnymi i rodziną, wiedząc, że mogę być za ujawnienie karany sądownie o czym zostałem poinformowany. Informację będę podpisywał pseudonimem „Szekspir”.

Przez cztery kolejne miesiące „Szekspir” przekazał sześć informacji. Mówił w nich o niegospodarności w swoim zakładzie pracy, marnotrawstwie i wzroście cen a także  o … szykanach działaczy „Solidarności”  którzy będąc członkami PZPR-u nie chcieli wypisać się ze związku. 

Mimo to prowadzący go porucznik Berus wiązał z nim spore nadzieje :”… na najbliższym spotkaniu należy z TW przeprowadzić rozmowę dążąc do złożenia przez niego rezygnacji z przynależności do NSZZ Solidarność a nawet do całkowitego rozwiązania tego związku w tym zakładzie…”. „Szekspir” konsekwentnie unikał jednak tematu związanego z Solidarnością. 

W marcu 1981r ze strony Służby Bezpieczeństwa pada bardzo konkretna propozycja : „… Po uzgodnieniu z ppłk A. Rupniewskim przekazałem mu, że jeśli przekaże  istotne informacje kto sporządza i rozkleja  ulotki w Starachowicach pomożemy mu w wyjeździe do pracy za granicę . (TW) podał, że zerwał wszelkie stosunki z byłymi działaczami „Solidarności” w związku z czym będzie to trudno mu ustalić. Ponieważ jednak bardzo zależy mu na wyjeździe , będzie się starał to ustalić…”

31 sierpnia 1982r patrolujący miasto mł. chor. A. Marczak pisze notatkę w której czytamy : „… Przed godziną 19.00 w okolicach „Delikatesów” i „Wesołego Miasteczka” (dzisiejszy plac pod Skałkami) zaczęli się gromadzić mieszkańcy Starachowic. Osoby te dołączyły do grupy idących osób chodnikiem przy Al. Manifestu Lipcowego (dzisiejsza Al. Armii Krajowej) w kierunku Komendy MO. Na czele maszerujących osób szło trzech mężczyzn…” . Jednym z nich był … tajny współpracownik „Szekspir”.  Ale aby to ocenić musimy cofnąć się o kilka miesięcy.

W czerwcu 1982r por. Berus przekazuje mjr. Edmundowi Kateuszowi prowadzenie TW „Szekspir”. Ten unika jednak spotkań ze swoim oficerem prowadzącym, tłumacząc to tym, że został zdekonspirowany. Informuje, że ktoś widział go jak wchodzi na Komendę MO, ktoś inny rozpoznał go w kawiarni podczas spotkania, ktoś rozpowszechnia informacje o jego współpracy  z SB.  Jednocześnie inni tajni współpracownicy których zadaniem jest m.in. sprawdzanie „Szekspira” przedstawiają całkiem inny obraz : spotyka się i rozmawia on ze swoimi kolegami z Solidarności, podtrzymuje nadzieję u innych, a niektórzy określają go wręcz jako „ojca duchowego”. 

Dekonspiracja dla  „Szekspira” stanowi  argument do wycofania się ze współpracy z SB. Jego udział w manifestacji chce wykorzystać  mjr Kateusz. „… W tej sytuacji, w uzgodnieniu z Naczelnikiem Wydziału mjr Chrapkiem dopuszczono do sporządzenia przez MO wniosku do Kolegium K.A. (Karno Administracyjnego) za udział w manifestacji. Chodziło o to aby poprzez spowodowanie ukarania nabrał zaufania wśród byłych członków „Solidarności”.

 Na początku października 1982r mjr E. Kateusz prowadzi „rozmowy profilaktyczne” z działaczami „Solidarności”.  Wzywa także  „Szekspira” aby dowiedzieć się, czy  dalej jest on podejrzewany o współpracę z SB. Tu jednak czeka go niemiłe zaskoczenie : „Szekspir” bardzo jednoznacznie zrywa współpracę. Mjr. Kateusz w  notatce służbowej po tym spotkaniu pisze „…Oświadczył, że był pozyskany jedynie do udzielania informacji o nieprawidłowościach związanych z niegospodarnością lub marnotrawstwem Do tej pory takich danych nie ma (…) Stwierdził, że on nie podpisywał  zobowiązania na przekazywanie informacji o działaniach byłych członków Solidarności i gdyby nawet dowiedział się o tym, nigdy nie zdradzi swoich kolegów. Tym samym dał do zrozumienia, że nie chce współpracować z SB a wmawianie faktu dekonspiracji jest tylko wybiegiem.”

Jeszcze dwukrotnie oficerowie SB próbowali skłonić „Szekspira” do dalszej współpracy, jednak 20 grudnia 1983r zastępca szefa RUSW ds. SB kpt. Tadeusz Sędek  wydaje krótkie polecenie : wyeliminować z czynnej sieci TW.  W notatce mł. chor. Urbańskiego czytamy: „… Z uwagi na kategoryczną odmowę dalszej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa należy wyeliminować go z czynnej sieci tw a następnie objąć go kwestionariuszem ewidencyjnym, gdyż dane operacyjne wskazują na taką konieczność”

 I tak  TW „Szekspir” stał się ponownie działaczem „Solidarności”. A może był nim zawsze ?  

Paweł Perchel

                                          

PS. Kwestionariusz ewidencyjny, Służba Bezpieczeństwa  zakładała  osobom co  do których miała podejrzenia, że prowadzą oni działalność w strukturach podziemnej opozycji.                                                                     

 Artykuł ukazał się w Tygodniku Starachowickim