Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Czarne anioły

 

Czerwcowe wybory 1989r są różnie oceniane. Dla jednych jest to zdrada rozpoczęta jeszcze rozmowami w Magdalence, dla innych wielkie zwycięstwo nad komunizmem.  Ale jakkolwiek to wydarzenie będziemy oceniać, to faktem jest, że „pokonany” komunizm nie zapadł nagle się pod ziemię, że funkcjonariusze SB i innych zbrodniczych służb nie  znikli z przestrzeni publicznej a ludzie z partyjnego aparatu nie wyjechali np. do Związku Radzieckiego.

„Oddawanie” władzy przez komunistycznych władców tak naprawdę wcale oddawaniem nie było. To bardzie okopywanie się w swoich pozycjach lub tworzenie nowych a jednocześnie zapewnianie sobie jak największej bezkarności na przyszłość. To w tym kontekście należy patrzeć choćby na palenie dokumentacji Służby Bezpieczeństwa (patrz Tygodnik Starachowicki nr  z dn.  ).  Na dość długo utrudniło to i opóźniło proces ujawniania prawdy.

Palenie dokumentów okazało się to być nie do końca skuteczne.  Służba Bezpieczeństwa, jak większość  PRLowskich instytucji była zbiurokratyzowana w wyniku czego powstawały często dokumenty w kilku egzemplarzach rejestrowane w różnych kartotekach. To na ich podstawie można m.in. odtworzyć „kariery” tajnych współpracowników.

Już w 1978r starachowicka Służba bezpieczeństwa zainteresowała się pracownikiem (wówczas) Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej z racji jego domniemanych kontaktów z osobą prowadzącą antysocjalistyczną działalność a zamieszkałą we Francji, z którą miał się kontaktować dwa lata wcześniej. Sprawę zakończono 14 sierpnia 1980r z konkluzją „…zaniechał wrogiej działalności…”. Już cztery miesiące później został ponownie zarejestrowany, ale tym razem jako … tajny współpracownik o pseudonimie „KORAB”.  Z danych rejestracyjnych wynika jednak, że już w październiku 1979r jego informacje były ważne dla SB a dotyczyły Sprawy Obiektowej „Kanał” czyli działań w zakresie zakładów gospodarki komunalnej.

TW „KORAB” został zarejestrowany 1 grudnia 1980r a zwerbowany przez ppor. Aleksego Mazura. Przez szereg lat, jako działacz „Solidarności” donosił o  działaniach osób z tego środowiska. To m.in. on dostarczał informacji o spotkaniach w Delegaturze NSZZ „Solidarność” w roku 1981 a także  przekazał dokładną relację z pobytu w Starachowicach Edmunda Bałuki. Swoje relacje pisał przez kolejne lata stanu wojennego . Był bardzo cennym źródłem, który nie tylko dostarczał informacji ale był wielokrotnie zadaniowany przez funkcjonariuszy SB a jego „kariera” trwała jeszcze po czerwcowych wyborach 1989r. W dniu  23 stycznia 1990r materiały dotyczące tego czterdziestoletniego mężczyzny zostały „komisyjnie zniszczone”. Jest prawdopodobne, że ta „komisja” spaliła je w okolicach Lubianki. Dziś „KORAB” dalej jest związany z MPK Starachowice gdzie pełni funkcję – o ironio – jako osoba która cieszy się zaufaniem załogi. Z pewnością pracownicy nic nie wiedzą o prawdziwej historii swojego przedstawiciela.

Jednym z działań, które Służba Bezpieczeństwa rozpoczęła po wprowadzeniu 13 grudnia 1981r stanu wojennego były rozmowy profilaktyczno-ostrzegawcze w ramach akcji „Klon”. Chodziło nie tylko o przestraszenie działaczy „Solidarności” i spowodowanie nie podejmowania przez nich żadnej działalności podziemnej, ale była to także wspaniała sposobność na zwerbowanie nowej agentury. Jednym z takich zwerbowanych było młody pracownik Fabryki Samochodów Ciężarowych który jako tajny współpracownik obrał sobie pseudonim „Znak”. Zarejestrowany został w dniu 17 grudnia 1981r  do Sprawy Obiektowej „Star” dotyczącej Fabryki Samochodów Ciężarowych w Starachowicach a zwerbowany – podobnie jak „Korab” – przez ppor. Aleksego Mazura.  „Znak” przez długie lata informuje Służbę Bezpieczeństwa o działaniach swoich kolegów. To jego donosy w dużym stopniu przyczyniły się do rozbicia tzw. Grupy Edwarda Dudka i aresztowaniu siedmiu osób.  Zeznania niektórych aresztowanych były tylko potwierdzeniem informacji udzielonych przez „Znaka” w celu ukrycia prawdziwego źródła. Pod koniec lat 80-tych, „Znak”, jako pracownik Zakładu Ceramiki Budowlanej (popularnej „Cegielni” przy ul. Kopalnianej) donosi o swoim środowisku. Po czerwcowych wyborach w 1989r jak wielu innych agentów boi się, że jego donosicielska działalność wyjdzie na jaw.  Jego dokumenty zostały zniszczone razem z dokumentami „Koraba” w dniu 23 stycznia 1990r. TW „Znak” zmarł na początku lat 90-tych.

Łączność to jedna z dziedzin która stanowiła potencjalne zagrożenie dla komunistycznego państwa.  Zawsze przecież ktoś mógł chcieć porozmawiać z jakimś „antysocjalistycznym kapitalistom” czy  przekazać informacje bez kontroli odpowiedniej służby.  Do takiej właśnie sprawy o kryptonimie „Fala” dotyczącej kontroli środowiska krótkofalowców, został zwerbowany właściciel amatorskiego nadajnika radiowego, który przyjął pseudonim „Ryś”.  Oficjalnie został on zarejestrowany 8 września 1983r a oficerem werbunkowym był mł. chor. Zbigniew Gorszkow. Dość szybko okazało się, że „Ryś” ma o wiele więcej do przekazania niż tylko informacje o krótkofalowcach. Donosił o kolegach w „PeKaeSie”  gdzie pracował.  Jego informacje służyły także do sporządzania meldunków operacyjnych dotyczących m.in. spotkań osób starachowickiej opozycji, które odbywały się w salce kościoła Wszystkich Św. w Starachowicach. Później został jednym z członków Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność”. Jego akta także oficjalnie zostały  zniszczone w dniu 23 stycznia 1990r, a tak naprawdę były spalone  w okolicy Lubianki.  Dziś prowadzi własną firmę. Ciekawostką może być fakt, że jest to … drugi „Ryś” prowadzony przez starachowicką SB. Pierwszym jest pracownik FSC, który donosił w latach 1968 – 1972 a jego akta znajdują się w archiwum kieleckiej delegatury IPN w Kielcach. 

To tylko trzy „kariery” tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, współpracowników tym groźniejszych, że wykorzystując zaufanie swoich znajomych i kolegów, mienili się nazywać działaczami starachowickiej opozycji, Niestety, nie są to jedyne „kariery”.