Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Proszę mnie internować!

Wydaje się, że internowanie działaczy i ludzi opozycji w grudniu 1981r. i miesiącach następnych, powinno być bardzo traumatycznym wydarzeniem. Do dziś internowanych  otacza się szczególnym uznaniem, jako tych którzy byli  na „pierwszej linii frontu”.  Do dziś wspomina się tamte wydarzenia, jako często najbardziej dramatyczne.  Nikt przecież nie szedł tam dobrowolnie.  Czy jednak na pewno ?

 

Wspominanie wyłamanych drzwi, gorączkowej próby odpowiedzi na pytania „dlaczego”  i „gdzie nas wiozą”, miesiące izolacji oraz późniejszej łatki „parszywej owcy” są przykrym wspomnieniem wielu internowanych.  Wielu – zwłaszcza ci którzy otrzymali swoje materiały z archiwum IPN-u  -  wie, że działalność Służby Bezpieczeństwa w stosunku do nich zaczynała się o wiele wcześniej.

 

Przeglądając archiwum okazuje się jednak, że nie dla wszystkich zatrzymanych, internowanie  było zaskoczeniem. Jednym z wyjątków okazał się być człowiek, który współpracował  z SB . Ponad dwa miesiące  pobytu na Kieleckich Piaskach ( gdzie w więzieniu  mieścił się Ośrodek dla Internowanych) zafundował sobie  on sam.  Pikanterii dodaje fakt, że funkcjonariuszom SB był za to … wdzięczny .

 TW „Ewa” – bo o nim tu mowa – bardzo aktywnie działał w tworzącym się ruchu solidarności. Był nawet członkiem Komisji założycielskiej w swoim zakładzie pracy.  Zwerbowany na materiałach obciążeniowych, został pozyskany w dniu 9 lipca 1981r. Po wprowadzeniu stanu wojennego w dniu 13 grudnia 1981r nie został internowany.  Ten właśnie fakt wzbudzał u wielu  zdziwienie, zważywszy, że w więzieniu znalazła się prawie cała Komisja Zakładowa do której należał.  TW „Ewa” coraz bardziej zaczął odczuwać dyskomfort wynikający z podejrzeń o jego  współpracę z Służbą Bezpieczeństwa.  I choć nikt nie miał na to żadnych dowodów, ogólna podejrzliwość powodowała zrywanie i  niechęć do kontaktów z nim.

W styczniu 1982r. TW „Ewa” zwierzał się z tego swojemu oficerowi prowadzącemu kpt. Z. Bieńkowi który w swoim raporcie pisze :  „… aktualnie wielu pracowników KZWP podejrzewa go o współpracę z SB a nawet unikają z nim kontaktów…”

 

„Ewa” w opinii SB jest dobrym i sprawdzonym tajnym współpracownikiem, który dostarczał wielu interesujących informacji. W zakamarkach Komendy Wojewódzkiej MO w Kielcach powstaje więc plan kombinacji operacyjnej, który nadzorowany jest przez zastępcę Komendanta KWMO mjr.  M. Adamczyka.  „… Celem kombinacji będzie stworzenie dla TW alibi oraz prowadzenie rozpoznania i działań dezintegrujących wśród internowanych… „

 

Wszystkie te działania zostały uzgodnione z TW „Ewa”. W dniu 1 marca 1982r. do Komendy Wojewódzkiej MO zostało wezwane trzy osoby pod zarzutem nielegalnej działalności i organizowania podziemnych grup oraz zbiórki funduszy na pomoc dla rodzin internowanych.  Dwóch z nich zostało zatrzymanych i internowanych, zaś jeden został zwolniony.  Plan zakładał, że to właśnie ta osoba znalazłszy się na wolności opowie wszystkim znajomym o zarzutach i zatrzymaniu swoich kolegów. Zapewni w ten sposób alibi dla TW „Ewy”.

 

Plan zadziałał doskonale.  W wyniku działań, uzgodnionych z oficerami  SB, TW „Ewa” powoli odzyskiwał zaufanie kolegów. Już kilka dni później inny współpracownik SB, TW „Staszek” informuje, że „…fakty wskazują na to, że (TW „Ewa” – przypis autora) nie współpracuje z SB bo w przeciwnym wypadku nie zostałby zamknięty...”

 

Podczas pobytu w więzieniu na Piaskach, „Ewa” był równie hardy  jak inni. Jednym z przejawów tej postawy była odmowa składania wyjaśnień przez internowanych. TW „Ewa” nie mógł być wyjątkiem. Ale dla niego SB znalazło inne rozwiązanie.  W dniu 7 kwietnia  kpt. Z. Bieniek informuje „Ewę”, że „ … zostanie  wezwany kilka razy na rozmowę i odmówi udziału w niej. Natomiast będzie  się zgadzał na widzenia i pod tym pretekstem wywoływany będzie na spotkania. Będzie mu to stwarzać naturalne alibi wśród internowanych … „  

 

Dwa miesiące później 9 czerwca 1982r. internowany TW „Ewa” -  już jako pokrzywdzony przez system -  opuszcza mury kieleckiego więzienia.

 

Te dwa miesiące doceniają znajomi i koledzy. Nawet ci którzy dotychczas uważali go za kapusia, teraz chętnie nawiązują z nim kontakt.

 

Te dwa miesiące doceniają także jego „przełożeni” w aparacie SB. Zamiast 2 tysięcy zł które dotychczas „Ewa” otrzymuje za przekazywane informacje, otrzymuje on … 10 tysięcy jako  „… rekompensata za internowanie i udział w kombinacji operacyjnej…” .

 

TW „Ewa” przekazywał informacje Służbie Bezpieczeństwa od 9 lipca 1981r. do 2 kwietnia 1984r.

 

                                                                                                                                Paweł Perchel

 

Artykuł ukazał się w Tygodniku Starachowickim